Osiedle Maślice:

Ciekawostki:



http://wroclaw.magma-net.pl/Maslice.htm

Przed wojną znajdowała się tu fabryka Siemensa, gdzie produkowano części elektroniczne. Z obecnych 33 budynków przed wojną wybudowano tylko 17. Pierwotnie obiekt zajmował zdecydowanie większą powierzchnię, w chwili obecnej jest to około 76 ha. Łączna kubatura hal przekracza powierzchnię większości wrocławskich fabryk. Cały początek prac w tym rejonie rozpoczyna się w 1936 roku, kiedy specjalne oddziały Wehrmachtu zajęły przyodrzńskie tereny na Kozanowie i nacjonalizując znajdującą się tam prywatną wytwórnię jachtów, w trybie pilnym wybudowały duże koszary (obecnie policja), które stały się wytwórnia U-BootWaffe, a także całego niezbędnego wyposażenia dla marynarki wojennej. Według niepotwierdzonych danych drogi wewnętrzne budowano około 1933. W trakcie wojny produkowano tu amunicję 30 mm, silniki dla okrętów podwodnych oraz sprzęt dla Luftwaffe. W trakcie prac zatrudniano specjalistów górniczych, z których przynajmniej jeden w trakcie pracy uzyskał uprawnienia mistrzowskie!! Prawdopodobnie w pobliżu rampy kolejowej znajdował się wjazd do głębokich podziemi.

Według relacji osób, które widziały teren w latach 40 tych cały teren poprzecinany był torami kolejowymi. Przed wybuchem wojny meldunek oficera polskiego wywiadu „Adrian” mjr Bruno Grajek. Z informacji uzyskanych od jednego z robotników, który pracował w 1937 dla firmy wykańczającej podziemne lotnisko. Oryginalny meldunek wskazuje na lotnisko na Stabłowicach (mogło dojść do pomyłki, obie dzielnice leżą obok siebie), jednak opis przypomina podziemną fabrykę na Maślicach. W ostatecznym meldunku, bardzo sceptycznym wspomina o podziemnym obiekcie położonym 40 m pod ziemią. Wynika z niego, że obiekt był gotowy już w 1937 roku (prawdopodobnie rozpoczęto budowę w 1936). Opisuje trzy potężne hale o konstrukcji żelbetowej o przypuszczalnych wymiarach długość 350 m szerokość 150 m wysokość 14 m (prawdopodobnie powstały dwa poziomy produkcyjne), całość umieszczona 40 m pod ziemią. Grubość ścian bocznych wynosiła 2,5 m, a grubość stropów 3,2 m. Według informatora hala mogła pomieścić około 80 dużych samolotów. Istnieje podejrzenie, że Niemcy budowali podziemną fabrykę pod przykrywką podziemnego lotniska. Obiekt posiadał pełną, dobrze ukrytą obronę przeciwlotniczą, 18 stanowisk artylerii i reflektorów. Do podziemi prowadziły dwa wjazdy jeden samochodowy drugi kolejowy. Oba były zamaskowane stojącymi stodołami (istnieją dowody, że w taki sposób maskowano wolno stojące wjazdy do podziemi). Pod dachem umieszczono wjazd samochodowy albo tory z linami opuszczającymi po pochylni wagony do podziemi.

W 1945 Armia Czerwona przejęła cały obiekt i uruchomiono w nim fabrykę. Znajdowały się tu jednostki oznaczone numerami 321, 322, 323 samochodowe, gospodarcze i naprawy sprzętu bojowego, głównie optyki. Dobrze rozbudowany system piorunochronów świadczy o prowadzonej produkcji amunicji lub materiałów wybuchowych (składowanie). Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że po wojnie przez około 1,5 roku wwożono na teren jednostki duże ilości ziemi. Z kolei inny świadek twierdzi, że w latach 70 tych słyszał narzekania oficerów rosyjskich iż z powodu powodzi zalane zostały niższe piętra podziemi. W latach 60 tych według mieszkańców zakopano na terenie obiektu duże ilości beczek metalowych. Z okolic lokomotywowni wywieziono duże ilości ziemi. Pracownicy pobliskiej szkoły twierdzą, że w latach 70 tych cały budynek często drżał i spod ziemi słychać było przytłumione odgłosy przypominające dudnienie maszyn. W 1980 mjr Stanisław Siorek był świadkiem jak do jednej z tych stodół w okresie około pół godziny wjechało kilka wagonów. Z opowieści samych Rosjan wynikało, że są jeszcze tunele, których oni sami nie znają, a odnalezione zabetonowują. Zamieszkała w okolicy ludność wspomina, że jeszcze w 1956 widziano tam siwych więźniów prowadzonych pod zbrojną eskortą. W obiekcie produkowano prawdopodobnie silniki do okrętów podwodnych, montowanych w stoczni na Kozanowie, oraz prototypy „Feuerlilie”. Jedna z osób przez wiele lat mieszkająca w sąsiedztwie koszar twierdzi, że codziennie o 12.00 z podziemi wychodzili w zwartej grupie żołnierze, jeden z oficerów mówił jej, że są wymieniani co 2 lata. Według jej relacji dość często słyszano dochodzące spod ziemi wybuchy. Inny ze świadków lokalizuje wjazd do podziemi w okolicy Odry. Inny pamięta dużą płytę betonową w pobliżu koszar, która była unoszona za pomocą specjalnego wewnętrznego mechanizmu. W halach po odejściu Rosjan odnaleziono resztki starych niemieckich maszyn i mnóstwo klatek (doświadczenia na zwierzętach?). W terenie liczne studzienki nieznanego przeznaczenia i betonowe dziury z małym korytarzem odchodzącym, niestety zasypanym. W części, która była najbardziej strzeżona, w budynkach wejścia do podziemi, zalane. W terenie liczne ślady po wylewkach betonowych, przypominające kształtem wjazdy. Jeden ze świadków twierdzi, że Rosjanie codziennie wywozili na wysypisko na Maślicach 3 ciężarówki wiórów metalowych, ilość zbyt duża jak na odpady produkcyjne.

Z powyższego wyłania się dość dziwny obraz, jednak prawda pozostaje od lat ukryta.Niektórzy świadkowie twierdzili też, że podziemia miały połączenie z innymi tego typu obiektami w Brzegu Dolnym, Lubiążu i innymi.

 

- WWW.MASLICE.GLT.Pl 2005 -

 
Wszystkie materiały zawarte na stronie są własnością autorów strony www.maslice.glt.pl